3 TT Słowacja Maj 2018

6 maja 2018 roku w niedzielę w godzinach południowych grupa dziewięciu uczennic z klasy 3 TT wraz z nauczycielką wyjechała na ostatnią z pięciu praktyk zagranicznych w ramach realizacji projektu „Po doświadczenie na europejski rynek pracy!”w ramach projektu „Staże zagraniczne dla uczniów i absolwentów szkół zawodowych oraz mobilność kadry kształcenia zawodowego” realizowanego ze środków Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER) na zasadach Programu Erasmus+ sektor Kształcenie i szkolenia zawodowe współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego.

Nasze turystki pojechały do pięknego Penziónu Pltník w Červeným Kláštorze na Słowacji. Praktykę zawodową rozpoczną 8 maja a zakończą 1 czerwca 2018 roku. Zachęcamy do śledzenia relacji z ich pobytu.

Dzisiaj ostatni dzień pobytu w Czerwonym Klasztorze, ostatnie zajęcia, pożegnania z ulubionymi zakątkami i przeprowadzka do budynku pensjonatu. Bardzo nam brakuje swobody i ,,swojskiej” atmosfery naszych domków.

Sporo się tutaj wydarzyło przez te trzy tygodnie. Nauczyłyśmy się, że w pracy liczy się punktualność i rzetelność oraz fajna atmosfera, o którą musimy wszyscy zadbać. W kontaktach z klientami ważne są kompetencje, życzliwość, uprzejmość a czasem cierpliwość. Zawsze mogłyśmy liczyć na pomoc, wsparcie Pań, z którymi pracowałyśmy.

BARDZO IM DZIĘKUJEMY                                                                           

To już trzeci tydzień praktyk w Czerwonym Klasztorze. Możemy powiedzieć, że jesteśmy "prawie specjalistkami" w branży ( to, prawie, nie robi dużej różnicy ). Nabieramy wprawy wykonując różne czynności, rzeczywiście – praktyka czyni mistrza! Szefostwo też jest zadowolone z naszych postępów, co nas bardzo cieszy.

    W wolnym czasie chwytamy trochę słońca, jeździmy trasami rowerowymi ( jest to bardzo popularny środek komunikacji ), byłyśmy też na nocy w muzeum w Czerwonym Klasztorze. A czas leci…

    Pada i pada… A my - do pracy. Gości w pensjonacie wprawdzie nieco mniej, ale zajęć nam nie brakuje. Tymczasem wody Dunajca wezbrały, nad górami snują się mgły, deszcz szumi miarowo. W taki czas fajnie jest posłuchać baśni, legend.

    Najsłynniejszą pienińską legendą związaną z Czerwonym Klasztorem jest opowieść o latającym mnichu – bracie Cyprianie.

    Oto legenda:

Jak głosi legenda, oprócz leczenia chorych braci, Cyprian troszczył się także o ranne ptaki i opatrywał ich złamane skrzydła. Zakonnik podziwiał ptasią umiejętność lotu i pewnego dnia sam zapragnął szybować nad górami. Zasiadł więc do studiowania mądrych ksiąg, aż w końcu zbudował skrzydła. Bał się jednak zrobić z nich użytek, bo przekonany był, że obrazi w ten sposób Boga. Stwórca obdarzył wszak możliwością latania ptaki, a nie ludzi. Pewnej nocy Cyprianowi przyśnił się jednak anioł, który zachęcił mnicha do lotu. Zakonnik nie wiedział, że pod anielską postacią skrył się sam diabeł i uległ namowom do złego. Pewnej nocy brat Cyprian założył swe skrzydła i pofrunął na nich aż na szczyt Trzech Koron. Latanie spodobało się mnichowi tak bardzo, że od tej pory, w tajemnicy przed pozostałymi braćmi, zaczął szybować nad Pieninami coraz częściej. W końcu doszło do tego, że okoliczni mieszkańcy, przerażeni tajemniczą postacią latającą nad ich głowami, zaczęli skarżyć się przeorowi. Wtedy Cyprian miał kolejny sen. Dwaj aniołowie, tym razem prawdziwi, ostrzegli w nim zakonnika przed diabelską pokusą, zakazali mu latania i nakazali spalić grzeszne skrzydła. Nieszczęsny zakonnik nie posłuchał jednak przestrogi. Wspiął się na Trzy Korony i wystartował na nich w kolejny lot. Wkrótce miało się okazać, że ostatni. Cyprian poszybował aż nad Tatry, lecz gdy przelatywał na Morskim Okiem w niepokornego brata uderzyła błyskawica, zamieniając go za karę w skałę. Tak powstał słynny tatrzański Mnich – szczyt, mający być przestrogą przed ludzką pychą i sprzeciwianiem się woli boskiej.

Sobota (12 maja) to bardzo pracowity dzień. W pensjonacie sporo turystów, są też na polu namiotowym i domkach campingowych. Pracujemy na zwiększonych obrotach: wzrosło zapotrzebowanie na obydwu zmianach w restauracji, doszła sprzedaż suwenirov (pamiątek), no i cały czas obsługujemy muzeum. Zdobywamy nowe doświadczenia związane z obsługą w branży turystycznej.

Mamy też czas na zwiedzanie. Wczoraj byłyśmy na wycieczce rowerowej w Niedzicy. Kosztowała nas ta wyprawa sporo wysiłku, ale było warto! Krajobrazy zachwycają urozmaiconą rzeźbą, świeżą, wiosenną zielenią, pasącymi się stadami owiec i dostojnym Dunajcem. Jeśli dopisze pogoda to na poniedziałek też coś zaplanujemy, więc czekajcie na relację we wtorek.

W niedzielę dziewczyny obsługują w restauracji dwie duże imprezy: przyjęcie z okazji osiemdziesiątych urodzin i przyjęcie z okazji chrztu (może przyniosą jakieś ciacho).

Pozdravujem vsetkych

Czytaj więcej...

 Mija kolejny dzień naszych praktyk w Czerwonym Klasztorze. Oj! Się dzieje! Oprowadzamy polskie grupy po Narodowym Zabytku Kultury jakim jest Klasztor Kartuzów ( Agacie trafiła się ,,grupka” 40-osobowa). Pomagamy przy barze, nakrywamy do stołu, podajemy posiłki, no i z wyprzedzeniem wiemy co będziemy jadły- a apetyty nam dopisują. Poznajemy programy do obróbki zdjęć dla turystów i do folderów reklamowych. Pozowały nam nawet małe kózki.

Jest fajnie. Pozdrowienia z PenzionPltnik.

Czytaj więcej...

Po wspólnym śniadaniu udałyśmy się na odprawę z panem Jozefem. Zostałyśmy porozdzielane na różne stanowiska pracy i zapoznałyśmy się z przepisami bezpieczeństwa i higieny pracy. Nasz opiekun oprowadził nas po restauracji, muzeum, pokazał gdzie robimy zdjęcia turystom na flisackich tratwach. Gdy zszedł pozytywny szok i zaskoczenie wynikające z tych miejsc pracy wybrałyśmy się na spływ flisacką tratwą. Podziwiałyśmy wspaniałe górskie szczyty oraz poznawałyśmy kulturę flisaków. Gdy dotarłyśmy do końca trasy byłyśmy zmęczone ale szczęśliwe i rowerami wróciłyśmy do ośrodka, gdzie czekała na nas regionalna potrawa – smażony ser.

Czytaj więcej...

Czerwony Klasztor przywitał nas piękną, słoneczną pogodą i… przepysznym obiadem.  Zostałyśmy zakwaterowane w nowych drewnianych w pełni wyposażonych domkach co było dla nas ogromnym zaskoczeniem. W dobrych nastrojach wybrałyśmy się na wspólny spacer po okolicy a towarzyszyły nam z każdej strony górki, góreczki, dostojne strome ściany i spokojny Dunajec. Czujemy się tutaj jak w domu, ponieważ z drugiego brzegu Dunajca machają do nas Polacy. Zmęczone podróżą oraz wędrówką po miasteczku wróciłyśmy do ośrodka na kolację i do domków wypocząć w oczekiwaniu na kolejny dzień.

Czytaj więcej...

facebook_page_plugin