Dzisiaj ostatni dzień pobytu w Czerwonym Klasztorze, ostatnie zajęcia, pożegnania z ulubionymi zakątkami i przeprowadzka do budynku pensjonatu. Bardzo nam brakuje swobody i ,,swojskiej” atmosfery naszych domków.

Sporo się tutaj wydarzyło przez te trzy tygodnie. Nauczyłyśmy się, że w pracy liczy się punktualność i rzetelność oraz fajna atmosfera, o którą musimy wszyscy zadbać. W kontaktach z klientami ważne są kompetencje, życzliwość, uprzejmość a czasem cierpliwość. Zawsze mogłyśmy liczyć na pomoc, wsparcie Pań, z którymi pracowałyśmy.

BARDZO IM DZIĘKUJEMY                                                                           

To już trzeci tydzień praktyk w Czerwonym Klasztorze. Możemy powiedzieć, że jesteśmy "prawie specjalistkami" w branży ( to, prawie, nie robi dużej różnicy ). Nabieramy wprawy wykonując różne czynności, rzeczywiście – praktyka czyni mistrza! Szefostwo też jest zadowolone z naszych postępów, co nas bardzo cieszy.

    W wolnym czasie chwytamy trochę słońca, jeździmy trasami rowerowymi ( jest to bardzo popularny środek komunikacji ), byłyśmy też na nocy w muzeum w Czerwonym Klasztorze. A czas leci…

    Pada i pada… A my - do pracy. Gości w pensjonacie wprawdzie nieco mniej, ale zajęć nam nie brakuje. Tymczasem wody Dunajca wezbrały, nad górami snują się mgły, deszcz szumi miarowo. W taki czas fajnie jest posłuchać baśni, legend.

    Najsłynniejszą pienińską legendą związaną z Czerwonym Klasztorem jest opowieść o latającym mnichu – bracie Cyprianie.

    Oto legenda:

Jak głosi legenda, oprócz leczenia chorych braci, Cyprian troszczył się także o ranne ptaki i opatrywał ich złamane skrzydła. Zakonnik podziwiał ptasią umiejętność lotu i pewnego dnia sam zapragnął szybować nad górami. Zasiadł więc do studiowania mądrych ksiąg, aż w końcu zbudował skrzydła. Bał się jednak zrobić z nich użytek, bo przekonany był, że obrazi w ten sposób Boga. Stwórca obdarzył wszak możliwością latania ptaki, a nie ludzi. Pewnej nocy Cyprianowi przyśnił się jednak anioł, który zachęcił mnicha do lotu. Zakonnik nie wiedział, że pod anielską postacią skrył się sam diabeł i uległ namowom do złego. Pewnej nocy brat Cyprian założył swe skrzydła i pofrunął na nich aż na szczyt Trzech Koron. Latanie spodobało się mnichowi tak bardzo, że od tej pory, w tajemnicy przed pozostałymi braćmi, zaczął szybować nad Pieninami coraz częściej. W końcu doszło do tego, że okoliczni mieszkańcy, przerażeni tajemniczą postacią latającą nad ich głowami, zaczęli skarżyć się przeorowi. Wtedy Cyprian miał kolejny sen. Dwaj aniołowie, tym razem prawdziwi, ostrzegli w nim zakonnika przed diabelską pokusą, zakazali mu latania i nakazali spalić grzeszne skrzydła. Nieszczęsny zakonnik nie posłuchał jednak przestrogi. Wspiął się na Trzy Korony i wystartował na nich w kolejny lot. Wkrótce miało się okazać, że ostatni. Cyprian poszybował aż nad Tatry, lecz gdy przelatywał na Morskim Okiem w niepokornego brata uderzyła błyskawica, zamieniając go za karę w skałę. Tak powstał słynny tatrzański Mnich – szczyt, mający być przestrogą przed ludzką pychą i sprzeciwianiem się woli boskiej.

Sobota (12 maja) to bardzo pracowity dzień. W pensjonacie sporo turystów, są też na polu namiotowym i domkach campingowych. Pracujemy na zwiększonych obrotach: wzrosło zapotrzebowanie na obydwu zmianach w restauracji, doszła sprzedaż suwenirov (pamiątek), no i cały czas obsługujemy muzeum. Zdobywamy nowe doświadczenia związane z obsługą w branży turystycznej.

Mamy też czas na zwiedzanie. Wczoraj byłyśmy na wycieczce rowerowej w Niedzicy. Kosztowała nas ta wyprawa sporo wysiłku, ale było warto! Krajobrazy zachwycają urozmaiconą rzeźbą, świeżą, wiosenną zielenią, pasącymi się stadami owiec i dostojnym Dunajcem. Jeśli dopisze pogoda to na poniedziałek też coś zaplanujemy, więc czekajcie na relację we wtorek.

W niedzielę dziewczyny obsługują w restauracji dwie duże imprezy: przyjęcie z okazji osiemdziesiątych urodzin i przyjęcie z okazji chrztu (może przyniosą jakieś ciacho).

Pozdravujem vsetkych

Czytaj więcej...

 Mija kolejny dzień naszych praktyk w Czerwonym Klasztorze. Oj! Się dzieje! Oprowadzamy polskie grupy po Narodowym Zabytku Kultury jakim jest Klasztor Kartuzów ( Agacie trafiła się ,,grupka” 40-osobowa). Pomagamy przy barze, nakrywamy do stołu, podajemy posiłki, no i z wyprzedzeniem wiemy co będziemy jadły- a apetyty nam dopisują. Poznajemy programy do obróbki zdjęć dla turystów i do folderów reklamowych. Pozowały nam nawet małe kózki.

Jest fajnie. Pozdrowienia z PenzionPltnik.

Czytaj więcej...

Po wspólnym śniadaniu udałyśmy się na odprawę z panem Jozefem. Zostałyśmy porozdzielane na różne stanowiska pracy i zapoznałyśmy się z przepisami bezpieczeństwa i higieny pracy. Nasz opiekun oprowadził nas po restauracji, muzeum, pokazał gdzie robimy zdjęcia turystom na flisackich tratwach. Gdy zszedł pozytywny szok i zaskoczenie wynikające z tych miejsc pracy wybrałyśmy się na spływ flisacką tratwą. Podziwiałyśmy wspaniałe górskie szczyty oraz poznawałyśmy kulturę flisaków. Gdy dotarłyśmy do końca trasy byłyśmy zmęczone ale szczęśliwe i rowerami wróciłyśmy do ośrodka, gdzie czekała na nas regionalna potrawa – smażony ser.

Czytaj więcej...

Czerwony Klasztor przywitał nas piękną, słoneczną pogodą i… przepysznym obiadem.  Zostałyśmy zakwaterowane w nowych drewnianych w pełni wyposażonych domkach co było dla nas ogromnym zaskoczeniem. W dobrych nastrojach wybrałyśmy się na wspólny spacer po okolicy a towarzyszyły nam z każdej strony górki, góreczki, dostojne strome ściany i spokojny Dunajec. Czujemy się tutaj jak w domu, ponieważ z drugiego brzegu Dunajca machają do nas Polacy. Zmęczone podróżą oraz wędrówką po miasteczku wróciłyśmy do ośrodka na kolację i do domków wypocząć w oczekiwaniu na kolejny dzień.

Czytaj więcej...

W sobotę wczesnym rankiem rozpoczęliśmy naszą przygodę z Berlinem. Jako, że w piątek dzień wcześniej,w Lipsku spadł śnieg już podróż na dworzec okazała się nie lada wyzwaniem. Parę przystanków przed dworcem kierowca kazał wszystkim opuścić tramwaj i dalszą trasę pokonaliśmy biegiem, gdyż za chwilę miał być pociąg do Dessau, a następnie do Berlina. Jak się okazało, po przyjściu na dworzec, komunikacja w Lipsku jest sparaliżowana przez śnieg i mróz i pociągi albo nie kursują wcale albo mają kilkugodzinne opóźnienie. Po dwóch godzinach czekania, zrezygnowani i zmarznięci wróciliśmy do miejscazamieszkania. Po naradzie postanowiliśmy po południu spróbować jeszcze raz dostać się do Berlina. Na dworzec dotarliśmy już bez problemów i udało nam się wsiąść do pociągu, który jechał przez Falkenberg (4 godziny spóźniony), a stamtąd do Berlina. Na miejscu byliśmy o 19.30 (a mieliśmy być o 10.45). Po zakwaterowaniu w hostelu A&O udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, aby następnego dnia od rana zwiedzać stolicę Niemiec. O 9.00 w hostelu czekała na nas przewodniczka, pani Kasia, od 25 lat mieszkająca w Berlinie. Zwiedziliśmy najważniejsze obiekty tej metropolii, takie jak: siedziba kanclerza Niemiec, budynek parlamentu niemieckiego (Reichstag), Bramę Brandenburską, pomnik holocaustu, PotsdamerPlatz, fragmenty muru berlińskiego, ekskluzywny hotel sieci Ritz, w którym spali najważniejsi przywódcy państw, nie tylko europejskich, znani muzycy i aktorzy oraz Centrum Sony, gdzie jest siedem kin, odbywają się premiery filmów i rozdawane są nagrody Berlinale.Następnie metrem przejechaliśmy na Aleksanderplatz, najbardziej reprezentacyjny plac w centrum Berlina z Wieżą Telewizyjną, Czerwonym Ratuszem, Marienkirche (najstarszym kościołem Berlina), urzekającą fontanną z pomnikiem Neptuna, Berlińską Katedrą i innymi zabytkami. Nasza przewodniczka starała się pokazać nam jak najwięcej w ciągu tego jednego dnia. Krótko, ale ciekawie opowiadała o historii poszczególnych obiektów. Mieliśmy również okazję podziwiać Berlin zza okien piętrowego autobusu, podobnego do tych które jeżdżą po Londynie, tyle, że te w Berlinie są koloru żółtego. Po obfitym i smacznym obiedzie kuchni tureckiej udaliśmy się do hostelu po bagaże i wróciliśmy do Lipska już bez większych przygód.

Opiekunowie i praktykanci

Czytaj więcej...

Na niedzielę 11.03.2018 r. nie mieliśmy zaplanowanej żadnej wycieczki, ale zrobiliśmy ją sobie sami. Jako, że pogoda nam dopisała (prawie 20o C), niedzielne popołudnie spędziliśmy na dalszym zwiedzaniu Lipska. Naszym celem był Pomnik Bitwy Narodów. Jest to monumentalny pomnik upamiętniający największą bitwę okresu napoleońskiego, która w 1813 roku miała miejsce w okolicach Lipska. Stanowi on nie tylko punkt rozpoznawczy dla miasta Lipska, ale także najwyższą budowlę pomnikową Europy. W skład kompleksu wchodzą nie tylko sam pomnik, ale także muzeum „Forum 1813”, zbiornik wodny oraz aleja lipowa okalająca cały obszar.

Po powrocie do centrum Lipska każdy miał chwilę wolnego czasu dla siebie. Niektórzy robili zakupy, inni spacerowali po mieście, a jeszcze inni podziwiali to jak promuje się Opera Lipska, która obchodzi swoje 275 urodziny. Z tej okazji na dworcu głównym przedstawione są postacie z Opery Zajęczej, a na hali dworca rozbrzmiewa muzyka operowa.

Opiekunowie i praktykanci.

Czytaj więcej...

Nasi praktykanci realizują praktyki zawodowe w Niemczech. Ekonomiści uczą się zakładania i prowadzenia firmy pod okiem opiekuna – Pana Martina Kozlovsky. Zajęcia odbywają w ośrodku, w którym są zakwaterowani . Handlowcy natomiast odbywają swoją praktykę w sklepach Netto Marken-Discount w Lipsku (4 osoby) i w Schkeuditz (4 osoby). Nie mają już tak dobrze jak ekonomiści, bo muszą dojeżdżać. Praktykanci zostali bardzo ciepło przyjęci, pracownicy sklepów są dla nich przychylni i służą pomocą.

Czytaj więcej...

facebook_page_plugin