Wiarygodna szkoła

Klub Konsumentów

YES

Szukaj

Dziś był gorący, iście letni dzień. Kolejna wycieczka słowackich dzieci wyjechała, więc trzeba było odkurzyć pokoje, zmienić pościel, posprzątać łazienki itp. Słoneczna pogoda przyciągnęła licznych turystów na spływ tratwami i pontonami, więc aż cztery osoby pracowały przy robieniu zdjęć i sprzedawaniu ich w Szczawnicy na końcu trasy spływu.

W kuchni i restauracji ruch jak zwykle – przygotowanie posiłków, przyjmowanie zamówień, zmywanie itp. Pojawili się goście z Węgier, Niemiec i Wielkiej Brytanii, a także Polacy. Jutro w południe ma być zlot właścicieli starych samochodów, którzy na pewno przyjdą na obiad, więc pracy nam nie zabraknie.

Parę obiecanych ciekawostek. Od flisaka Pawła (czyli Zbójnika), który jest istną skarbnicą wiedzy na temat pienińskich górali, dowiedzieliśmy się, dlaczego z przodu każdej tratwy są przyczepione gałązki jedliny. Po pierwsze – by woda nie przedostawała się do tratwy. Po drugie – dla dekoracji. Po trzecie – jedlina przyda się na wieniec, jeśli jakiś turysta wpadnie do wody.

A dlaczego każdą tratwą steruje dwóch flisaków? „Odpowiedź jest prosta” – wyjaśnił Zbójnik Rumcajs. „Ja palę papierosy, a ten drugi kaszle. Ja opowiadam historyjki, a ten drugi wiosłuje; ja odpoczywam, on pracuje”.

W niedalekiej odległości od budynków klasztornych (ok. 2,5 km od „Pltnika”) znajduje się XIX-wieczne uzdrowisko o wdzięcznej nazwie Smerdzonka. Tutejsza woda mineralna bogata w siarkowodór w pełni zasługuje na swoja „uroczą” nazwę i niestety nie pachnie zbyt zachęcająco. Trzeba być naprawdę zdeterminowanym, by jej spróbować. Za to kawa w pięknie odrestaurowanych, stylowych wnętrzach hotelu-sanatorium smakuje wyśmienicie.

Każdy turysta może sobie również zaaplikować darmowe leczenie wodą (hydroterapię) według metody ks. Sebastiana Kneippa. Wystarczy bez butów przespacerować się po kładce zanurzonej w wodzie (lodowatej o tej porze roku), by potem gołymi stopami przejść po różnych rodzajach podłoża.

I jeszcze trochę o zabytkach. W klasztorze-muzeum znajdują się dwa zegary słoneczne, pokazujące dokładny czas od wschodu do zachodu słońca. Podczas spaceru na polską stronę Dunajca, w Sromowcach Niżnych, można odkryć uroczy drewniany kościółek z XVI wieku.

A wszystkiemu (i wszystkim) przygląda się Duch Pienin na jednej z Trzech Koron J. Dziękując mojej szczepanikowej turystycznej dziewiątce za wspaniały wspólny czas, wspólne wspomnienia i przygody, kończę swoją relację. Pora dokończyć pakowanie. Moje miejsce w gościnnym „Pltniku” już jutro zajmie pan Damian.

Príjemný pobyt a krásnepočasie (=…i pięknej pogody)!

Ahoj!

Opracowała: Irena Jakubowicz